“Ekożona” Michal Viewegh

Mój mąż od kilku dni zaczytuje się w pewnej książce. Mało tego – momentami śmieje się przy tym do rozpuku. Podejrzane. Pytam co czyta. “To książka o tobie, Kochanie”. Poprosiłam by czytał na głos. Uśmialiśmy się oboje.

Gorąco polecam jako lekturę rozrywkową, z celnymi spostrzeżeniami na temat “eko -trendów” i ich wpływu na życie wielu rodzin. To także zabawne ukazanie odmiennego sposobu postrzegania świata nam współczesnego przez kobiety i mężczyzn.  To także książka o relacjach damsko – męskich.

Do pośmiania – na serio!

 

Continue Reading

Wrześniowe śniadanie na słodko

Placki z pieczonymi śliwkami

  • jabłko, obrane i starte na tarce
  • banan rozgnieciony widelcem lub zblendowany  razem z jabłkiem
  • jedno jajko
  • płatki owsiane zmielone w młynku do kawy (około szklanki) Można wykorzystać wyłącznie mąkę orkiszową lub owsianą – jej zadaniem jest zagęszczenie jajka i owoców
  • mąka orkiszowa razowa (około pół szklanki)
  • odrobina cynamonu
  • szczypta soli
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej

Wszystkie składniki mieszamy i odstawiamy na ok. 15 minut.

haste-nie smażymy z obu stron na patelni na odrobinie masła klarowanego.

śliwki

Śliwki przygotowałam poprzedniego wieczoru, gdy miałam rozgrzany piekarnik po pieczeniu ciasteczek.
Umyte i wypestkowane śliwki umieszczamy w naczyniu żaroodpornym i posypujemy cynamonem i fakultatywnie można odrobiną cukru. Całość mieszamy i w zamkniętym naczyniu wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 20-30 minut. UWAGA: gdy śliwki puszczą sok, to zacznie on się nieco pienić i może wykipieć z naczynia, dlatego warto zapiekać je w nieco większym naczyniu.

Continue Reading

Skoro wrzesień, to już jesień!

Witajcie po wakacyjnej przerwie!

Gwar wypełnił szkoły, w przedszkolach szloch rozstań, studenckich wakacji ciąg dalszy, a my ludzie pracy wracamy do codziennego rytmu.

Schyłek lata za oknem oznacza także zmiany w kuchni i w lodówce. To czas by nieco więcej gotować, częściej korzystać z piekarnika, powrócić do naszych ukochanych kasz i aromatycznych rozgrzewających przypraw.

Zadbajmy szczególnie o naszych przedszkolaków i szkolniaków. Niedospani, pełni emocji, narażeni na stresy potrzebują dodatkowych super mocy. Skąd je brać?

  1. Zadbaj o wcześniejsze chodzenie spać (najlepiej całej rodziny, ale szczególnie ważne dla dzieci);
  2. Wygospodaruj czas na spokojne, wyciszające zajęcia, zabawy;
  3. Jeśli jesteś zwolennikiem suplementacji, to będzie to właściwy moment by uzupełnić niedobory magnezu, witamin z grupy B, omega, witaminy C, witaminy D;
  4. Na przekąskę proponuj orzechy – w małych ilościach, regularnie (na przykład codziennie jeden lub dwa orzechy);
  5. Postaraj się podawać codziennie odrobinę kiszonek (wystarczy łyżka do okraszenia obiadu, albo wkomponowana w kanapkę może łyżka wody z kiszonych ogórków);
  6. Obowiązkowo ciepłe śniadanie przed wyjściem z domu;
  7. Zamień wodę na kompoty gotowane z dodatkiem kardamonu, cynamonu, anyżu i delikatne herbatki ziołowe, owocowe;

Na początku nowych przedsięwzięć stawiamy sobie cele. Tak samo dzieje się podczas rozpoczęcia nowego roku szkolnego: pasek na świadectwie, lepsza znajomość angielskiego, wygrana w jakimś konkursie, itd.

Zachęcam by postawić sobie za cel również dbałość o zdrowie. To jest ostatni dobry  moment, by ustrzec się przed jesiennymi infekcjami. Teraz jest profilaktyka, potem pozostanie już tylko leczenie.

“… ty jesteś jak zdrowie;

Ile cię trzeba cenić,

ten tylko się dowie,

Kto cię stracił.”

Łapcie promienie jesiennego słońca, delektujcie się śliwkami, jabłkami, kapuchą i całym bogactwem darów matki natury i radujcie się naszą piękną, złotą polską jesienią! 

 

Continue Reading

Bezcukrowe życie – czy warto?

Niektórzy się dziwią, niektórzy wyśmiewają wprost, inni za plecami, niektórzy podziwiają, niektórzy krytykują.

A o co chodzi? O nasze bezcukrowe życie.

Z jednej strony chodzi o zredukowanie konsumpcji cukru rafinowanego, słodyczy itd. Z drugiej o  wzbogacenie pożywienia o wiele pysznych wspaniałości. Bo np.na podwieczorek zamiast serka homogenizowanego z dodatkiem czegoś co często nawet koło owoców nie leżało, serwuję swoim dzieciakom pieczone gruszki z kardamonem, cynamonem, wanilią, prażonym sezamem. Czynię to świadomie, gdyż wiem, że taki serek osłabi układ odpornościowy moim dzieciom, przyczyni się do powstawania próchnicy, wprawi moje dziecko na chwilę w nadmierne pobudzenie, a za chwilę w marudność i jednocześnie sprawi, że za moment (jakoby nie widzieć skąd) uwydatnią się gile w nosie albo mokry kaszel. A z drugiej strony wiem, że podając pieczoną gruszkę wspieram układ odpornościowy moich dzieci, wspomagam budowanie krwi zapobiegając anemii, odżywiam i nawilżam szare komórki, dbam o zapewnienie równowagi hormonalnej i emocjonalnej itd. Zatem wybieram świadomie i z miłości.

Wiele osób uważa mnie za oszołoma, za matkę wariatkę, tylko dlatego, że nie jestem jak wszyscy. Albo za matkę ekolożkę, która straciła kontakt z rzeczywistością. Kiedyś mnie to przejmowało. Martwiłam się, że moje dzieci będą odmieńcami, tylko dlatego, że wpajam im by nie jadły wszystkiego co ktoś podstawi im pod paszcze, by nauczyły się korzystać z szarych komórek, by dbały o siebie a nie o zaspokajanie satysfakcji i potrzeb cioć i babć, które to specjalnie dla nich kupiły jakieś smakołyki.

Dziś po kilku latach zmagań wiem, że warto być wytrwałym. Obserwuję rozwój sowich dzieci na tle ich rówieśników i takimi oto obserwacjami mogę się dziś z Tobą podzielić.

  • Antybiotyki, sterydy, nurofeny poszły w odstawkę;
  • Katar jeśli się pojawia, pozostaje tylko katarem. Nie przechodzi (jak przed zmianą naszego stylu życia) w zapalenia oskrzeli czy płuc;
  • Dzieci przestały jęczeć, marudzić, płakać o wszystko co im nie pasuje – stały się zdecydowanie spokojniejsze;
  • Alergie niegdyś bardzo silne dziś dają znać o sobie wyłącznie w nieznacznym stopniu;
  • Dziecko nazwane przez pulmonologa “astmatycznym” całkowicie pozbyło jakichkolwiek oznak wcześniej implikowanej przypadłości;
  • Dzieci spędzające sporo czasu w domu ze względu na nieustanne choroby i infekcje stały się dziećmi aktywnymi na zewnątrz i sportowo;
  • Rówieśnicy chwalący się kolorowymi plombami w mleczkach – nasze dzieci mają świadomość, że nie ma czym się chwalić i cieszą się ze swoich zdrowych zębów;
  • Bezproblemowe zasypianie o dobrej porze i spokojne rodzinne wieczory zamiast wielokrotnych próśb, stresu i narzekań;
  • Super apetyt z rana (i nie tylko), otwartość na nowe smaki;
  • Problemy z koncentracją, nadmierne pobudzenie, agresywność, wybuchowość – nas nie dotyczy.

Kilka dni temu wpadł do nas Wujek i powiedział: “Fajnie widzieć, że chłopcy są tacy żywotni, pełni energii, grzeczni i spokojni zarazem. I tak zwyczajnie, spokojnie położyli się sami spać”.

Dla matki – słowa balsam. Przypomniały mi jednak chwile, gdy 4 lata temu drżałam nad wynikami badań, zatroskana, przerażona, przemęczona. Wówczas to Wujek przyjechał odwiedzić nasze dzieciaki, które jak nie oskrzela, to gorączka, to stawy, to coś.

I choć Wujek też nie zawsze rozumie o co tej matce w tym wszystkim chodzi, to jednak chcąc nie chcąc  zauważył istotę i pięknie podsumował te czteroletnie starania.

Dziś z pełną świadomością zachęcam Ciebie do podjęcia zmian – na prawdę WARTO!

 

Continue Reading

demineralizacja

Lepiej bym tego nie ujęła, dlatego zacytuję za dr Krzysztofem Romanowskim i zachęcam jednocześnie do przeczytania całego wywiadu.

“Istnieje sześć podstawowych używek cywilizacyjnych, które uruchamiają mechanizm wydzielania endorfiny: alkohol, tytoń, cukier, kawa, herbata i narkotyki. Mają one bardzo niekorzystny wpływ na nasz organizm. Np. cukier, kawa i herbata powodują demineralizację organizmu. Pod hasłem cukier umieszczam wszystkie rodzaje słodyczy, słodzone soki i napoje, kompoty, dżemy i miód. Substancje te są źródłem cukrów prostych, które dostają się do krwiobiegu gwałtownie, w ciągu dwóch minut od spożycia, przenikając już przez śluzówkę w jamie ustnej. Następstwem jest nieprawidłowe zjawisko przecukrzenia, które trwa do 30 minut. Zmusza to trzustkę do wydzielania insuliny w trybie alarmowym, co wyczerpuje ten narząd i uruchamia pewną kaskadę enzymatyczną we krwi. Kosztem jaki organizm ponosi dla przywrócenia równowagi biochemicznej we krwi jest znaczna utrata mikroelementów, czyli magnezu, wapnia, selenu, cynku, żelaza i witamin rozpuszczalnych w wodzie. Skuteczność demineralizacji spowodowanej spożywaniem cukru jest wysoka.”

 

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2014/07/krzysztof-romanowski-zanim-stracisz-zdrowie/

Zdjęcie pochodzi ze strony: https://krokdozdrowia.com/bol-kosci-poradz-nim-naturalnie/

Continue Reading

cukier w domowej apteczce

Długo nic tu się nie działo. Potrzebowałam czasu by przeprosić się z tym “parszywym” cukrem. By dostrzec jego korzystny potencjał. Bo takowy też jest, ale pod jednym warunkiem: tego cukru w naszej diecie powinno być “jak na lekarstwo”. I o to wszystko się rozbija.

Jeśli chcemy wykorzystać cukier jako sprzymierzeńca naszego zdrowia, musimy wpierw znacząco go zredukować na codzień, a dopiero potem w małych ilościach stosować w konkretnych sytuacjach.

A jakie to sytuacje?

 

Niewielką ilością brązowego cukru uraduje się organizm kobiety, która wie co to są bolesne miesiączki,  która ma rozregulowany cykl menstruacyjny.

Ku memu zaskoczeniu także białego cukru nie warto spisywać na straty. Okazuje się on przydatny dla kogoś, kogo męczy suchy kaszel, suchość płuc lub pragnienie z suchością w gardle. Czasem (NIE ZAWSZE!) może być też antidotum na bolący brzuszek u naszych maluchów. Gdy nas zaboli brzuch też warto spróbować z konsumpcją niewielkiej ilości cukru dodanego do herbaty lub kompotu lub rozpuszconego w samej wodzie.

UWAGA: Mowa tu o DORAŹNYM zastosowaniu cukru i to w przypadku, gdy na codzień nie dosładzamy sobie życia!

Zatem moi drodzy, cukier schowajmy do domowej apteczki i sięgajmy po niego okazjonalnie.

Continue Reading

Prażone orzechy na rozgrzewkę

Witajcie, czy u was za oknem też tak szaro, zimno i wietrznie? Gdy odbierałam dziecko z przedszkola, ono zapytało: “Mamo, czy cukier rozgrzewa?” To było bardzo zasadne pytanie. A zarazem znak, że w taki dzień jak dziś, to chyba każdy ma ochotę na słodkie smakołyki. Tym samym wyzwanie jakie postawił nam dzisiejszy dzień, to smakołyk, który będzie słodki, ale jednocześnie rozgrzewający i zdrowy.

I oto rozwiązanie: PRAŻONE ORZECHY W KARMELU Z ZIARANMI SEZAMU

Proporcji celowo nie podaję, bo nie są one aż tak istotne. Liczy się idea połączenia składników.

  • orzechy włoskie
  • ziarna sezamu
  • masło klarowane
  • cukier muscovado

Na suchej patelni prażę orzechy i odkładam na talerzyk.

Następnie prażę sezam i odkładam na kolejny talerzyk.

Na patelni rozpuszczam nieco masła i cukru muscovado. Gdy się rozpuszczą i połączą to dorzucam orzechy i mieszam, by całe były obtoczone masło-cukrem. Następnie przekładam orzechy na talerzyk z sezamem i obtaczam je w sezamie. Słodkie, chrupiące i wydaje mi się, że nie da się ich zjeść zbyt wiele, bowiem są sycące.

A jeśli ktoś miałby w tym miejscu zbulwersować się, że w przepisie jest cukier, to pamiętajcie proszę, że to dawka czyni truciznę.

 

I jeszcze jedna uwaga – u mnie sezam celowo jest czarny – to nie jest spalony biały sezam 🙂

 

Continue Reading

zapiekanka z ryżu “Mamo, pyyyycha, smakuje jak lody!”

Bez zdjęcia, bo nic nie zostało, a pustych naczyń uwieczniać nie będę. Podjęłam eksperyment gotowania intuicyjnego, który się powiódł. Zachęcam was do takich intuicyjnych działań w kuchni, bo zdecydowanie częściej wychodzi z tego coś pysznego niż niezjadliwego.

W lodówce zalegało pół gara ryżu. (Kilka dni temu ugotowałam go z suszonymi morwami, skórką mandarynki i odrobiną soli). Wiedziałam, że jak domownicy usłyszą, że na śniadanie znowu ryż … to zaczną marudzić. Na pierwsze pytanie syna “co dziś na śniadanie” szybko padła odpowiedź “zapiekanka”. Bo to jedna z opcji by skarmić taki ogrom nadmiaru ryżu.

Do garnka z ryżem dorzuciłam sporo rodzynek, dwie czubate łyżki czarnego sezamu, łyżkę cukru muscovado i dwie łyżki amaretto (bo nie miałam żadnego aromatu, a taki ryż dobrze wypada z akompaniamentem aromatu). Wymieszałam i przełożyłam/przelałam do formy na tartę. Całość przykryłam pokrojonymi w kosteczkę jabłkami i posypałam płatkami migdałowymi. Opruszyłam dodatkowo masłem klarowanym i odrobiną okruszków po ciasteczkach owsianych (które piekłam kilka dni temu i były tak smakowite, że żal było mi wyrzucić jakikolwiek okruszek).

Wszystko trafiło do rozgrzanego do 180 st piekarnika na ok 40 min. A zaraz potem na stół i zniknęło – po prostu zniknęło, pożarte w kilka chwil.

Wniosek: jeśli ugotujesz zbyt dużo ryżu jednego dnia, to znaczy, że o śniadanie dnia następnego martwić się nie trzeba.

Nie wyrzucajcie nadmiaru jedzenia. Starajcie się wykorzystać resztki, nadmiary by dać ujście waszym pokładom kreatywności. Wąchajcie, czy zapachy współgrają, smakujcie, uruchamiajcie wyobraźnię tworząc nowe kompozycje i zdobądźcie się na odwagę, by podejmować próby. Wszystkie potrawy miały kiedyś swój początek.

Continue Reading

krem z selera

Przyznaję, że kiedyś seler był bardzo obojętnym warzywem w naszej kuchni. Niedawno to się zmieniło i doceniliśmy wiele jego zalet. W tym także walory smakowe. Zachęcam was do przygotowania zupy krem z selera

  • jeden większy seler korzeniowy
  • jeden spory korzeń pietruszki (lub kilka mniejszych)
  • 2 ziemniaki
  • jedna mała cebulka
  • masło klarowane i przyprawy

Na rozpuszczonym masełku podduszamy cebulę. Dodajemy do niej starty na tarce korzeń selera i pietruszkę, dodajemy nieco wrzątku i całość dusimy przez kilka minut, często mieszając by się nie przypaliło. Następnie dodajemy ok pół łyżeczki soli i kilka kropel cytryny. Mieszamy i chwilę razem podgrzewamy. Dodajemy odrobinę kurkumy i kozieradki oraz pokrojone w drobnę kosteczkę ziemniaki. Mieszamy, dolewamy wrzątku by nieco wystawał ponad warzywa i całość gotujemy ok 20 min. Następnie wszystko blendujemy na jednolitą zupę krem i ewentualnie doprawiamy do smaku.

Wlewamy do termosu i jak znalazł by wziąć taki smakołyk do pracy.

Albo posypujemy podprażonymi ziarnami słonecznika lub płatkami migdałowymi i zajadamy w domu

Taka zupa jest doskonała jako danie kolacyjne. Podpowiadam, gdyż wiem, że wielu z was właśnie z kolacjami ma ogromny problem. Co na tą kolację? Wieczór, to pora, kiedy marzysz o wypoczynku, ale też chętnie przekąsił byś coś dobrego, jednak wizja stania przy garach jedynie męczy jeszcze bardziej aniżeli wzbudza kreatywność i zapał. Dlatego takie zupki warzywne to strzał w dziesiątkę. Może nie codziennie, ale co jakiś czas jak najbardziej (by nie przejadły się rodzinie). A są bardzo praktyczne, bo możesz przygotować je juz rano i wieczorem wystarczy tylko podgrzać, podprażyć słonecznik i posypać ewentualnie prażonym sezamem, odrobinką kiełków.

Continue Reading

słodkie nagrody

“Powiązanie słodkich nagród z dobrym zachowaniem uczy dziecko utożsamiać pożywienie – a szczególnie słodycze, raczej ze …” – no właśnie, z czym?

Przywykliśmy do tego, że słodkie smakołyki stały się powszechnie akceptowalną i uznaną formą nagradzania. Jednocześnie nikt nie zaprzeczy, że cukier jest  bardzo silnie uzależniającym narkotykiem, że cukier w nadmiarze szkodzi – tu pewnie niejeden wzburzy się myśląc “no właśnie – w nadmiarze, a ja go nie spożywam wcale tak dużo”. Oby tak było :)! Aby nie wymieniać teraz całej listy chorób, zaburzeń i problemów, do których cukier się wybitnie przyczynia, podam krótko, że cukier raczej sprzymierzeńcem naszym nie jest, ale wrogiem – to na pewno.

Dlaczego zatem tak się dzieje, że z ogromną łatwością szastamy słodyczami tu i tam chcąc zmotywować (a może raczej przekupić) dzieci, chcąc zyskać ich przychylność i wynagrodzić braki i zwyczajnie nagrodzić za coś? Przyzwyczajamy je od maleńkości, że jak zrobi to i owo, to dostanie cukiereczka i w drugą stronę, że jak nie zrobi tego czy owego, to nie będzie ciasteczka, soczku czy deserku.

Dzieci, które najpierw MUSZĄ zjeść ble pożywny ble obiad z ble warzywami czy innymi ble rzeczami po to by docelowo doznać rozkoszy podniebienia pałaszując jakże upragniony, wytęskniony, najwspanialszy, wyjątkowy (bo przecież jako nagrodę wybieramy to co jest wyjątkowe) deserek, ciasteczko czy soczek, utrwalają od maleńkości, że najcenniejsze w takim posiłku jest  to, co jest nagrodą. A że najczęściej nagradzamy słodyczami, to potem takie dziecko plasuje je na samym szczycie listy najbardziej pożądanych produktów do jedzenia.

Bo nawet jeśli ty, drogi rodzicu, nie widzisz nic wyjątkowego w tym słodkim małym co nieco, to czyniąc to nagrodą sprawiasz, że w świadomości dziecka staje się to czymś wyjątkowym. Czymś co dla niego będzie mieć wartość pozytywną i utożsamiane będzie z przyjemnością.

I tak oto nieświadomie kreujemy pokolenie młodych cukrzyków, zawałowców, przyszłych nastolatków dotkniętych chorobami cywilizacyjnymi,  którzy dziś jeszcze w wózkach dziecięcych siedząc i jedząc i soczkami zapijając patrzą na ten dziwny świat, a  jako trofeum w dłoni dzierżą niepozorny mały biszkopcik.

 

A co może być alternatywą dla słodkich nagród?

Mogą to być zdrowe słodkości, jak chociażby pyszna, chrupiąca surowa marchewką – Ale jeśli marchewkę taką położymy obok wafelka familijnego no to marchewka przepadła – w takim starciu była bez szans. Nie oszukujmy się – jakże nam dorosłym, świadomym ciężko przychodzi czasem zwalczyć pokusę sięgnięcia po rafinowane cukry skrywające się w chrupiących ciasteczkach, kawałku czekolady, czy kanapce z dżemem. Aby częściej delektować się zdrowymi wariantami słodkiego, czyli pożywieniem nieprzetworzonym, należy tych zgubnych pokus zwyczajnie wyzbyć się z domu. Jak nie będzie ciasteczka, to i marchewka zasmakuje.

Słodki smak kryje się w bardzo wielu produktach, takich jak choćby:

Orzechy, ziarna, frytki z batatów, budyń waniliowy na mleku roślinnym, marchewka, pietruszka, suszone owoce (niedosładzane i niesiarkowane), musy owocowe np jabłkowy, gruszkowy, gruszki pieczone lub z kompotu (gotowanego bez cukru), jajko na miękko, kasza jaglana itd.

Jeśli jesteście zainteresowani konkretnymi przepisami na zaspokojenie naturalnymi produktami apetytu na słodki smak to piszcie. To, że chce nam się słodkiego, to bardzo dobra i cenna informacja od naszego organizmu.

Ale niewiele dzieci uzna jaglankę za super nagrodę. Choć było by to pożądane.

Nagrodą może być wspólnie spędzony czas, wyjście na rower, spotkanie z kolegą, jakiś na prawdę wyjątkowy przedmiot – dla dziecka do takiej rangi urastają nawet całkiem niepozorne przedmioty jak choćby guzik czy kawałek kolorowego papieru.

Warto zastanowić się na nagrodami w życiu naszych dzieci. Czy słodycze, to rzeczywiście jedyne na co nas stać?

 

 

Continue Reading