„Coś mnie bierze!” – pierwsza pomoc w pracy

Siedzisz w pracy i czujesz jak przeszywa cię zimno. Albo jak zaczyna kręcić cię w nosie i z każdą chwilą  to uczucie narasta. Lub siedzisz przy biurku i zaczynasz odczuwać niepokojące przemieszczenia w jelitach.

Wydajność twojej pracy spada, marzenie o ciepełku domowym pozostaje jeszcze na kilka godzin nieosiągalne.

Jedyne co pozostaje to PRZETRWAĆ. Oto kilka podpowiedzi jak to osiągnąć.

cynamon, imbir suszony, goździki, herbatka rumiankowa, lipowa, koperkowa, czarna herbata, melisa

 koniecznie przechowuj w pracy na chwile kryzysu. Zajmuje mało miejsca, a może ulżyć w chwilach cierpienia.

suchy kaszel, podrażnione gardło:

Zaparz i sącz małymi łyczkami np. herbatę rumiankową lub lipową, możesz ssać goździki – ważne, by napar był ciepły, jeśli herbata ostygnie to dolej wrzątku.

dreszcze, uczucie zimna:

Zaparz herbatę rumiankową lub koperkową (NIE CZARNĄ) i do wrzątku dodaj cynamon i/lub imbir i/lub goździki.

ból brzucha:

Zaparz herbatę z melisy, która ma działanie rozprężające na układ pokarmowy lub herbatę koperkową, która również działa rozkurczająco, podobnie zresztą jak rumianek.

biegunka, rozwolnienie:

Czarna herbata dzięki dużej zawartości garbników, które mają działanie ściągające i wysuszające powinna być dobrym rozwiązaniem gdy dopadnie nas biegunka. Oczywiście takiej herbaty nie słodzimy i traktujemy ją jak lekarstwo. Czarna herbata jest również ratunkiem przy zatruciu pokarmowym – gdy tylko zaczynasz czuć, że coś w twoim brzuchu jest nie tak i podejrzewasz, że zatrułeś się jakimś pokarmem, od razu zaparz i napij się czarnej herbaty.

 
herbata koperkowa

  • działa przeciwbakteryjnie 
  • rozkurcza drogi oddechowe 
  • rozkurcza przewód pokarmowy
  • polecana przy zaburzeniach trawienia, wzdęciach 

herbata lipowa

  • działa napotnie (przy przeziębieniu z podwyższona temperaturą) 
  • uspokajająco – łagodzi objawy stresu, bóle głowy, nadciśnienie
  • działa przeciwbakteryjnie
  • osłaniająco – bardzo dobrze nawilża gardło, więc świetnie nadaje się jako antidotum na podrażnioną, wysuszoną śluzówkę gardła

herbata rumiankowa

  • działa rozkurczowo na jelita i na żołądek 
  • działa powlekająco na śluzówkę gardła, dlatego jest polecana przy podrażnieniach gardła
  • przeciwbakteryjna 
  • pomocna w bólu menstruacyjnym, przy bólu głowy  

czarna herbata

  • pomocna przy zatruciach
  • wspomaga trawienie 
  • pomaga zachować prawidłowy poziom cukru (oczywiście w wersji bezcukrowej) 
  • wpływa na regulację poziomu cholesterolu
  • zmniejsza ryzyko choroby niedokrwiennej 

Jak sami widzicie, bazując na podstawowych herbatkach ziołowych macie duże pole manewru. Warto przygotować sobie po kilka torebek z każdego rodzaju herbaty i trzymać schowane w słoiczku. Życzę wam, by jak najrzadziej występowała konieczność korzystania z ich leczniczych właściwości.

Na koniec cenna uwaga: zaopatrujcie się w herbaty tylko DOBREJ jakości. Jaka jakość, takie działanie.  Unikajcie produktów aromatyzowanych i zabarwianych – dobra herbata tego nie potrzebuje.

Czytaj dalej...

jesienna zupa gotowana na kości

Jesienią ciepła, treściwa i lekkostrawna zupa to podstawa – rozgrzeje, nasyci i nie przeciąży. Poniższy przepis jest delikatną modyfikacją przepisu na zupę gulaszową jaki otrzymałam od p. Doroty Łapy z Orkiszowych pól.

W garnku zagotowywujemy ok 3 l wody i do wrzątku dodajemy:

  • tymianek (1 łyżeczkę)
  • kość z mięsem
  • kilka kulek pieprzu
  • kolendrę (odrobinę)
  • kardamon (odrobinę)
  • sól (ok 1  łyżki)
  • bazylię (ok pół lyżeczki)
  • garść natki pietruszki
  • majeranek (1 łyżeczkę)
  • rozmaryn (ok pół łyżeczki)
  • warzywa pokrojone w kawałki/talarki: marchewka, pietruszka, pyrki
  • słodka papryka – (1 łyżeczkę)
  • cebula poszatkowana
  • 2 przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku

Gotujemy do miękkości warzyw.

Ta zupa została spałaszowana z dodatkiem kaszy gryczanej niepalonej i dwiema łyżkami oleju rydzowego oraz mięsem oddzielonym od kości.

Czytaj dalej...

racuszki owsiane na jesienne śniadanie

Postanowiłam przez jakiś czas rozdzielać posiłki białkowe od węglowodanowych. Taki prozdrowotny eksperyment rodzinny.

Na pierwsze śniadanie była jajecznica z dużą ilością warzyw, ziół i przypraw – wszyscy nasyceni, smakowało.I to był nasz wariant śniadania białkowego.  Drugie śniadanie, które moje dzieci zabierają z domu i zjadają w przedszkolu, z założenia ma być węglowodanowe.

Rano, gdy zazwyczaj panuje pośpiech i gdy zdarza mi się nie mieć przygotowanej strategii działania w kuchni takie racuszki ratują sytuację.

  • mąka owsiana
  • odrobina sody oczyszczonej (na pół szklanki mąki daję 1/3, 1/4 łyżeczki sody)
  • dwie szczypty soli
  • cynamon 
  • syrop z agawy (nie musi być – w zależności od upodobań smakowych) 
  • mleko roślinne lub woda – ilośc taka, by uzyskać ciasto o konsystencji ciasta naleśnikowego
  • słodkie jabłko – obrane i starte na tarce

Wszystkie składniki mieszamy dokładnie łyżką a następnie na rozgrzaną i natłuszczoną patelnię nakładamy łyżką porcje ciasta i delikatnie spłaszczamy je. Smażymy z każdej strony do zrumienienia. 

 

I jestem przekonana, że dzieci po powrocie z przedszkola od razu zapytają „Mamo, czy są jeszcze racuszki, bo były przepyszne!”

A do tego dzieciaczki dostały domowej produkcji sok typu Kubuś.

Czytaj dalej...

dzień chłopaka

Kochani, jako że mam w domu trzech przedstawicieli płci męskiej to obowiązkowo jutro świętujemy 😉 Przedbiegi były dziś, bo testowałam przepis, który zaraz zamieszczę. Wypiek poranny tak zachwycał nasze nozdrza, a smak trafił w nasze gusta, że po paru godzinach korzystając z wolnej chwilki „ukręciłam” drugi. Nie byłabym sobą, gdybym nie zredukowała podanej w oryginalnym przepisie ilości słodzidła – dla nas było idealnie.

Zdjęcie naszego wstawię przy kolejnym wypieku, bo dotychczas wszystko co było błyskawicznie się zmyło.
Polecam jak zawsze niezawodny blog:

https://www.kwestiasmaku.com/zielony_srodek/marchewka/ciasto_marchewkowe_bezglutenowe/przepis.html

 

 

Czytaj dalej...

torcik naleśnikowy

W tortach naleśnikowych nie chodzi o proporcje, czy dokładny skład. Jest to sprawdzony sposób na dobry początek dnia. Ten dzisiejszy torcik jest efektem kompromisu – „Co dziś na śniadanie?”. Odpowiedzi były dwie i stały się one zarzewiem kłótni między braćmi. Poproszeni o znalezienie kompromisowego rozwiązania zaproponowali tenże torcik.

Proporcje na oko – celem było uzyskanie konsystencji ciasta naleśnikowego:

  • mąka owsiana
  • mąka kukurydziana
  • mleko kokosowe (ewentualnie z wodą lub generalnie sama woda)
  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • odrobina sody (opcjonalnie)
  • tłuszcz do smażenia naleśników
  • gruszki podduszone na maśle klarowanym

Wszystkie składniki mieszamy do uzyskania konsystencji ciasta naleśnikowego i smażymy. Na usmażony naleśnik  nakładamy warstwę gruszek, a na nią kolejny naleśnik. I tak nasz naleśnikowy torcik będzie się piął w górę.

Jeśli tylko mamy pod ręką płatki migdałowe, orzechy, sezam itp to warto wzbogacić ten torcik. To świetna baza do tworzenia własnych kompozycji. Zamiast gruszek można smarować powidłami, dżemami, kremem czekoladowym, przekładać innymi owocami itd. Pomysłów bez końca. Twórzcie własne kompozycje smakowe i wizualne!

Czytaj dalej...

kasza jaglana z gruszką

Nie do wiary, że ciepłe letnie wieczory są już za nami – chcąc jednak wciąż sycić się latem sięgamy tak często jak to możliwe po słodkie, soczyste arbuzy.

  • kasza jaglana
  • mleko kokosowe
  • miód
  • gruszki
  • arbuz

Kaszę należy po dokładnym przepłukaniu ugotować według instrukcji. Gotując kaszę daję nieco mniej wody i pod koniec gotowania uzupełniam mlekiem kokosowym.

Ugotowana kaszę mieszam z odrobina miodu (wedle uznania) oraz pokrojonymi w kosteczkę gruszkami.

Do miseczki nakładam arbuz pokrojony w dużą kostkę i na nim umieszczam kaszę.

Całość warto pospać dodatkowo np. ziarenkami, których u nas dziś akurat zabrakło.

Czytaj dalej...

cukinia na drugie śniadanie

Zapiekanki z cukinią

przedstawiam wersje podstawową. Danie proste, szybkie i dające ogromną przestrzeń do kulinarnych wariacji. Smażąc na patelni uzyskamy efekt szybkości, natomiast jeśli ktoś ma czas i ochotę na grzanie piekarnika, to polecam równie dobrze zapiekanie tego w piekarniku.

  • cukinia pokrojona w plastry
  • sól i vegeta do przyprawienia cukinii
  • wędlina pokrojona w kosteczkę
  • cebulka pokrojona w kosteczkę
  • pomidor bez skórki
  • mozarella lub inny ser do zapiekania
  • tłuszcz do smażenia

Cukinię przyprawiamy i układamy na rozgrzanej, natłuszczonej patelni. Gdy zrumienimy plastry z jednej strony, obracamy je na drugą i sprawnie nakładamy (na zrumienioną stronę) wędlinę, cebulkę, pomidor i na koniec ser. Całość przykrywamy pokrywką i czekamy aż ser się roztopi a cukinia zarumieni się od spodu.

Pomysł na to danie podsunęła mi pani sprzedawczyni z osiedlowego ryneczku – dziękuję 🙂

Czytaj dalej...

omlet owsiany

  • jajka (dwa lub więcej – im głodniejsi domownicy tym więcej )
  • mąka owsiana – by uzyskać ciasto o konsystencji ciasta naleśnikowego
  • mleko roślinne (o smaku np. waniliowym) (ono też nadaje słodki posmak)
  • soda (1/4 łyżeczki)
  • tłuszcz do smażenia
  • owoce do smaku (borówki, porzeczki, inne)

 

Jajka (białka i żółtka) ubijamy przez kilka minutek, aż uzyskamy pianę. Dodajemy do masy odrobinę mleka i dosypujemy po łyżce maki (kontrolując konsystencję). Pod koniec, z ostatnią porcją maki dodajemy sodę.

Na patelni rozpuszczamy tłuszcz i wylewamy ciasto na grubość do 1 cm. Zaraz po wylaniu ciasta posypujemy je całe owocami i przykrywamy patelnię pokrywkę. Smażymy na wolnym ogniu.

Przewrócenie tego na drugą stronę jest dość karkołomne. Ale można wspomóc się pokrywką i przy zamkniętej patelni odwrócić całą patelnię do góry nogami. Wówczas omlet spadnie na pokrywkę i potem delikatnie zsuwamy go na patelnię i dosmażamy chwilkę.

 

Czytaj dalej...

Zdrowy jak japońskie dziecko

„Asia, mam ciekawą książkę, przejrzyj sobie”.

 

Opornie (bo brak czasu, bo już tyyyle podobnych książek przeczytanych, bo …), ale zajrzałam i wszystko to co wydawało się pilne nagle przestało istnieć.

„Jak to robią Japończycy, że ich dzieci nie tyją i nie chorują – oraz co zrobić, by twoje dziecko poszło w ich ślady”

Książka dla „karmicieli”, którzy choć wiedzą, że cukier jest ble, że barwniki i konserwanty szkodzą, oraz że jarmuż taaaki zdrowy i pięć porcji warzyw itd, ale wciąż nie wiedzą jak wcielić te mądrości w życie, a zwłaszcza w życie swoich pociech.

Autorzy podają gotowe rozwiązania, poparte badaniami naukowymi, celem których jest wyrabianie u dzieci nawyków przygotowywania zdrowych posiłków, które to zostaną z nimi w dorosłości. Biorąc tę książkę do ręki oczekujesz konkretnych podpowiedzi co i jak robić, co zmienić, by Twoje dziecko cieszyło się zdrowiem. Potwierdzam, że znajdziesz ich tam sporo. Na stronach książki znajdują się porady mamy Japonki … jak pomóc dzieciom pokochać zdrowe żywienie.  Przeczytasz o tym, w jaki sposób zachęcić dziecko do smakowania i próbowania. Jak wprowadzać dzieci w tajniki kulinariów itd. Znajdziecie w niej również ostrzeżenia, by nie popełniać (niestety) powszechnych błędów, jak choćby takich jak: ” nadmierna surowość (która) tylko zwiększy ochotę na śmieciowe jedzenie”.

Ale tak naprawdę, to co najbardziej spodobało mi się na kartach tej pozycji, to coś co przenika między wierszami, a jest istotą zagadnienia. Rodzinność. „Stwórz spójne środowisko domowe, które będzie wspierało zdrowe wybory w kwestii stylu życia i odżywiania. Regularnie jedzcie wspólne, rodzinne posiłki. Gotujcie i jedzcie zdrowo i smacznie, dając przykład dzieciom.” Otóż to. By było zdrowo na talerzu, musi być zaangażowanie ze strony rodziców. By było zaangażowanie, to muszą być rodzice – rodzice dla dziecka, a nie rodzice zabiegani, zagonieni, zapracowani, w niedoczasie.

Książka mimo pewnej tendencyjności zaskoczyła mnie pozytywnie. Praktyczne przykłady poparte badaniami naukowymi, wyczuwalna determinacja autorów i jednocześnie rodziców, by ich i naszym dzieciom żyło się zdrowiej i dzięki temu lepiej.

Piszę o tym, bo warto przeczytać, porobić notatki i wprowadzić je w życie. WARTO! Poczułam się zainspirowana. Dzięki Sąsiadko! 😉

 

Czytaj dalej...

zdrowe dziecko

Chcę by moje dziecko było zdrowe. Każdy z nas chce. Jednym z czynników to warunkujących jest pożywienie. Zdrowe jedzenie służy utrzymaniu zdrowia – słabe jedzenie przyczynia się do utraty zdrowia.

Jeśli zatem chcesz by Twoje dziecko cieszyło się zdrowiem – karm je zdrowo. Nie kupuj parówek, słodzonych jogurtów, ciasteczek i batoników. Jeśli takie produkty są w Twoim domu, to znaczy, że je tam przyniosłeś/aś. Jeśli takie produkty są w Twoim domu to znaczy, że Twoje dziecko je zje. Jeśli takie produkty są w Twoim domu, to znaczy, że i Ty to jesz – a przykład idzie z góry.

Jeśli tak właśnie jest, to znaczy, że czas byś poznał jak takie produkty wpływają na Ciebie i Twoje dziecko.   Zdobywanie takich informacji jest bardzo ciekawą przygodą. Zachęcam, bo efekty zazwyczaj są zdumiewające – dla całej rodziny.

 

Czytaj dalej...