słodkie nagrody

„Powiązanie słodkich nagród z dobrym zachowaniem uczy dziecko utożsamiać pożywienie – a szczególnie słodycze, raczej ze …” – no właśnie, z czym?

Przywykliśmy do tego, że słodkie smakołyki stały się powszechnie akceptowalną i uznaną formą nagradzania. Jednocześnie nikt nie zaprzeczy, że cukier jest  bardzo silnie uzależniającym narkotykiem, że cukier w nadmiarze szkodzi – tu pewnie niejeden wzburzy się myśląc „no właśnie – w nadmiarze, a ja go nie spożywam wcale tak dużo”. Oby tak było :)! Aby nie wymieniać teraz całej listy chorób, zaburzeń i problemów, do których cukier się wybitnie przyczynia, podam krótko, że cukier raczej sprzymierzeńcem naszym nie jest, ale wrogiem – to na pewno.

Dlaczego zatem tak się dzieje, że z ogromną łatwością szastamy słodyczami tu i tam chcąc zmotywować (a może raczej przekupić) dzieci, chcąc zyskać ich przychylność i wynagrodzić braki i zwyczajnie nagrodzić za coś? Przyzwyczajamy je od maleńkości, że jak zrobi to i owo, to dostanie cukiereczka i w drugą stronę, że jak nie zrobi tego czy owego, to nie będzie ciasteczka, soczku czy deserku.

Dzieci, które najpierw MUSZĄ zjeść ble pożywny ble obiad z ble warzywami czy innymi ble rzeczami po to by docelowo doznać rozkoszy podniebienia pałaszując jakże upragniony, wytęskniony, najwspanialszy, wyjątkowy (bo przecież jako nagrodę wybieramy to co jest wyjątkowe) deserek, ciasteczko czy soczek, utrwalają od maleńkości, że najcenniejsze w takim posiłku jest  to, co jest nagrodą. A że najczęściej nagradzamy słodyczami, to potem takie dziecko plasuje je na samym szczycie listy najbardziej pożądanych produktów do jedzenia.

Bo nawet jeśli ty, drogi rodzicu, nie widzisz nic wyjątkowego w tym słodkim małym co nieco, to czyniąc to nagrodą sprawiasz, że w świadomości dziecka staje się to czymś wyjątkowym. Czymś co dla niego będzie mieć wartość pozytywną i utożsamiane będzie z przyjemnością.

I tak oto nieświadomie kreujemy pokolenie młodych cukrzyków, zawałowców, przyszłych nastolatków dotkniętych chorobami cywilizacyjnymi,  którzy dziś jeszcze w wózkach dziecięcych siedząc i jedząc i soczkami zapijając patrzą na ten dziwny świat, a  jako trofeum w dłoni dzierżą niepozorny mały biszkopcik.

 

A co może być alternatywą dla słodkich nagród?

Mogą to być zdrowe słodkości, jak chociażby pyszna, chrupiąca surowa marchewką – Ale jeśli marchewkę taką położymy obok wafelka familijnego no to marchewka przepadła – w takim starciu była bez szans. Nie oszukujmy się – jakże nam dorosłym, świadomym ciężko przychodzi czasem zwalczyć pokusę sięgnięcia po rafinowane cukry skrywające się w chrupiących ciasteczkach, kawałku czekolady, czy kanapce z dżemem. Aby częściej delektować się zdrowymi wariantami słodkiego, czyli pożywieniem nieprzetworzonym, należy tych zgubnych pokus zwyczajnie wyzbyć się z domu. Jak nie będzie ciasteczka, to i marchewka zasmakuje.

Słodki smak kryje się w bardzo wielu produktach, takich jak choćby:

Orzechy, ziarna, frytki z batatów, budyń waniliowy na mleku roślinnym, marchewka, pietruszka, suszone owoce (niedosładzane i niesiarkowane), musy owocowe np jabłkowy, gruszkowy, gruszki pieczone lub z kompotu (gotowanego bez cukru), jajko na miękko, kasza jaglana itd.

Jeśli jesteście zainteresowani konkretnymi przepisami na zaspokojenie naturalnymi produktami apetytu na słodki smak to piszcie. To, że chce nam się słodkiego, to bardzo dobra i cenna informacja od naszego organizmu.

Ale niewiele dzieci uzna jaglankę za super nagrodę. Choć było by to pożądane.

Nagrodą może być wspólnie spędzony czas, wyjście na rower, spotkanie z kolegą, jakiś na prawdę wyjątkowy przedmiot – dla dziecka do takiej rangi urastają nawet całkiem niepozorne przedmioty jak choćby guzik czy kawałek kolorowego papieru.

Warto zastanowić się na nagrodami w życiu naszych dzieci. Czy słodycze, to rzeczywiście jedyne na co nas stać?

 

 

Czytaj dalej...

w poszukiwaniu bezcukrowych przepisów

Chyba mogę się nazwać przepisoholikiem, bo gdy tylko przeglądam coś, gdzie o kulinariach mowa i są tam przepisy to od razu wzrokiem je pożeram. Tak samo było z książką, która teoretycznie nie wpisuje się w konwencję bezcukrowego życia. A jednak. Książka dotyczy bardzo często dziś diagnozowanej przypadłości jaką jest Hashimoto. Autor, Marek Zaremba, dzieli się w niej sowim kilkunastoletnim doświadczeniem życia z Hashimoto. Swoją drogą ciekawa książka i bez oporów polecam wszystkim zainteresowanym tematem. Ale wracając do przepisów, to czekały na mnie z tyłu książki. I był pośród nich jeden, który już następnego dnia (i kilka kolejnych również) gościł na naszym śniadaniowym stole: OWSIANKA MOCY ale dobrych przepisów jest tam zdecydowanie więcej!

  • 2/3 szklanki płatków owsianych
  • 1 szklanka wrzątku
  • 1/2 szklanki startej na drobnych oczkach dyni lub marchewki
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • szczypta kardamonu
  • 1 łyżka stołowa oleju kokosowego (extra virgin)
  • sólo do smaku

Do garnka włóż olej kokosowy, utartą dynię lub marchewkę i przyprawy. Podsmażaj chwilę, stale mieszając. Dodaj gorącą wodę, sól, płatki i gotuj kilka minut, mieszając co jakiś czas. Dodaj jeszcze wody w razie potrzeby. Gotuj ok 2-4 minut, aż zgęstnieje. Serwuj z orzechami lub migdałami.

Czytaj dalej...

Orzechy na przekąskę

Kiedyś, gdy nachodziła nas ochota by coś pochrupać sięgaliśmy po słodziutkie, chrupiące ciasteczka, zakupione w sklepie, przy rozpakowywaniu których rozchodził się przyjemny szelest. Taki szelest ma niesamowitą moc przywodzenia uwagi, zwłaszcza dzieci, które zdają się zapadać na „chwilową głuchotę”.

Ale wraz ze wzrostem świadomości i zgodnie z powszechnie utartym sloganem, że „jesteś tym co jesz” zamieniliśmy sklepowe ciasteczka, paluszki itp. na naturalne produkty.

Dzieci, jako że w ich naturze leży ciekawość świata, entuzjastycznie podeszły do zmian. Łupanie orzechów: dla dorosłych żmudne, czasochłonne zajęcie, a dla dzieciaków? Ależ to ciekawe i absorbujące!

Gdy tylko najdzie nas ochota by coś pochrupać, przekąsić, to na stole czeka micha z orzechami. Takie orzechy to prawdziwy skarb.

Zawierają cenne kwasy tłuszczowe wielonienasycone, które są bardzo korzystne dla naszego organizmu. Obniżają one poziom złego cholesterolu, a podnoszą poziom dobrego. Dzięki temu spożywanie orzechów można potraktować jako profilaktykę chorób krążeniowo-sercowych.

Stanowią również bogate źródło błonnika, który m.in. wpływa pozytywnie na funkcjonowanie naszego układu pokarmowego, a co za tym idzie, wspiera odporność. Tak wielu rodziców szuka złotych środków podnoszących odporność ich dzieci, kupuje syropy skuteczne tylko w reklamach itd, a zapomina, że natura daje nam wspaniałe rozwiązania.

Orzechy są skarbnicą składników mineralnych i witamin (wapń, potas, fosfor, miedź, żelazo,kwas foliowy, witaminy z grupy B, witamina E, A). Dobrze jest mieć świadomość, że spożywając orzechy działamy wzmacniająco m.in. na nasze kości. Co – uwaga rodzice – jest szalenie ważna dla kości, które dopiero co rosną w ciałkach naszych pociech.

Na przykład orzechy laskowe zawierają sporą ilość witaminy E, zwanej potocznie witaminą młodości. W 100g tych orzechów mamy aż 20mg witaminy E. Zatem chrupiąc orzechy laskowe poprawiamy elastyczność i wygląd naszej skóry. Czyż to nie wspaniała wiadomość? A dodatkowo pod skorupką czeka na nas kwas foliowy i witaminy B1, B2, B3, B6, żelazo itd. Zatem jeśli ktoś boryka się z niedokrwistością, a także kobiety podczas menstruacji (zwłaszcza obfitej) to zdecydowanie  warto sięgać po orzechy laskowe.

Ogólnie orzechy mogą być cennym remedium w stanach osłabienia, polepszają kondycję psychiczną. Przez wzgląd na bogactwo minerałów stymulują prawidłową pracę układu nerwowego, serca, mózgu. Czy nie brzmi to jak super food dla osób zestresowanych, przepracowanych? Bo tak właśnie jest. Więc zamiast w pracy chrupać wafelki lepiej sięgnąć po orzeszki. A że obfitują w tyle wspaniałości, warto spożywać je bez zbędnej czekolady czy innych dodatków.

A co dają nam słodkie, chrupiące, niewątpliwie smakowite ciasteczka zakupione w sklepie? Chwilę satysfakcji, szybki przypływ i jeszcze szybszy spadek energii i na tym kończyły by się ich walory. A takie orzechy …?

Pamiętajcie jeszcze o jednym. Najlepsze orzechy, to te, które wyłupiemy tuż przed zjedzeniem.

 

Czytaj dalej...

„Coś mnie bierze!” – pierwsza pomoc w pracy

Siedzisz w pracy i czujesz jak przeszywa cię zimno. Albo jak zaczyna kręcić cię w nosie i z każdą chwilą  to uczucie narasta. Lub siedzisz przy biurku i zaczynasz odczuwać niepokojące przemieszczenia w jelitach.

Wydajność twojej pracy spada, marzenie o ciepełku domowym pozostaje jeszcze na kilka godzin nieosiągalne.

Jedyne co pozostaje to PRZETRWAĆ. Oto kilka podpowiedzi jak to osiągnąć.

cynamon, imbir suszony, goździki, herbatka rumiankowa, lipowa, koperkowa, czarna herbata, melisa

 koniecznie przechowuj w pracy na chwile kryzysu. Zajmuje mało miejsca, a może ulżyć w chwilach cierpienia.

suchy kaszel, podrażnione gardło:

Zaparz i sącz małymi łyczkami np. herbatę rumiankową lub lipową, możesz ssać goździki – ważne, by napar był ciepły, jeśli herbata ostygnie to dolej wrzątku.

dreszcze, uczucie zimna:

Zaparz herbatę rumiankową lub koperkową (NIE CZARNĄ) i do wrzątku dodaj cynamon i/lub imbir i/lub goździki.

ból brzucha:

Zaparz herbatę z melisy, która ma działanie rozprężające na układ pokarmowy lub herbatę koperkową, która również działa rozkurczająco, podobnie zresztą jak rumianek.

biegunka, rozwolnienie:

Czarna herbata dzięki dużej zawartości garbników, które mają działanie ściągające i wysuszające powinna być dobrym rozwiązaniem gdy dopadnie nas biegunka. Oczywiście takiej herbaty nie słodzimy i traktujemy ją jak lekarstwo. Czarna herbata jest również ratunkiem przy zatruciu pokarmowym – gdy tylko zaczynasz czuć, że coś w twoim brzuchu jest nie tak i podejrzewasz, że zatrułeś się jakimś pokarmem, od razu zaparz i napij się czarnej herbaty.

 
herbata koperkowa

  • działa przeciwbakteryjnie 
  • rozkurcza drogi oddechowe 
  • rozkurcza przewód pokarmowy
  • polecana przy zaburzeniach trawienia, wzdęciach 

herbata lipowa

  • działa napotnie (przy przeziębieniu z podwyższona temperaturą) 
  • uspokajająco – łagodzi objawy stresu, bóle głowy, nadciśnienie
  • działa przeciwbakteryjnie
  • osłaniająco – bardzo dobrze nawilża gardło, więc świetnie nadaje się jako antidotum na podrażnioną, wysuszoną śluzówkę gardła

herbata rumiankowa

  • działa rozkurczowo na jelita i na żołądek 
  • działa powlekająco na śluzówkę gardła, dlatego jest polecana przy podrażnieniach gardła
  • przeciwbakteryjna 
  • pomocna w bólu menstruacyjnym, przy bólu głowy  

czarna herbata

  • pomocna przy zatruciach
  • wspomaga trawienie 
  • pomaga zachować prawidłowy poziom cukru (oczywiście w wersji bezcukrowej) 
  • wpływa na regulację poziomu cholesterolu
  • zmniejsza ryzyko choroby niedokrwiennej 

Jak sami widzicie, bazując na podstawowych herbatkach ziołowych macie duże pole manewru. Warto przygotować sobie po kilka torebek z każdego rodzaju herbaty i trzymać schowane w słoiczku. Życzę wam, by jak najrzadziej występowała konieczność korzystania z ich leczniczych właściwości.

Na koniec cenna uwaga: zaopatrujcie się w herbaty tylko DOBREJ jakości. Jaka jakość, takie działanie.  Unikajcie produktów aromatyzowanych i zabarwianych – dobra herbata tego nie potrzebuje.

Czytaj dalej...

jesienna zupa gotowana na kości

Jesienią ciepła, treściwa i lekkostrawna zupa to podstawa – rozgrzeje, nasyci i nie przeciąży. Poniższy przepis jest delikatną modyfikacją przepisu na zupę gulaszową jaki otrzymałam od p. Doroty Łapy z Orkiszowych pól.

W garnku zagotowywujemy ok 3 l wody i do wrzątku dodajemy:

  • tymianek (1 łyżeczkę)
  • kość z mięsem
  • kilka kulek pieprzu
  • kolendrę (odrobinę)
  • kardamon (odrobinę)
  • sól (ok 1  łyżki)
  • bazylię (ok pół lyżeczki)
  • garść natki pietruszki
  • majeranek (1 łyżeczkę)
  • rozmaryn (ok pół łyżeczki)
  • warzywa pokrojone w kawałki/talarki: marchewka, pietruszka, pyrki
  • słodka papryka – (1 łyżeczkę)
  • cebula poszatkowana
  • 2 przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku

Gotujemy do miękkości warzyw.

Ta zupa została spałaszowana z dodatkiem kaszy gryczanej niepalonej i dwiema łyżkami oleju rydzowego oraz mięsem oddzielonym od kości.

Czytaj dalej...

racuszki owsiane na jesienne śniadanie

Postanowiłam przez jakiś czas rozdzielać posiłki białkowe od węglowodanowych. Taki prozdrowotny eksperyment rodzinny.

Na pierwsze śniadanie była jajecznica z dużą ilością warzyw, ziół i przypraw – wszyscy nasyceni, smakowało.I to był nasz wariant śniadania białkowego.  Drugie śniadanie, które moje dzieci zabierają z domu i zjadają w przedszkolu, z założenia ma być węglowodanowe.

Rano, gdy zazwyczaj panuje pośpiech i gdy zdarza mi się nie mieć przygotowanej strategii działania w kuchni takie racuszki ratują sytuację.

  • mąka owsiana
  • odrobina sody oczyszczonej (na pół szklanki mąki daję 1/3, 1/4 łyżeczki sody)
  • dwie szczypty soli
  • cynamon 
  • syrop z agawy (nie musi być – w zależności od upodobań smakowych) 
  • mleko roślinne lub woda – ilośc taka, by uzyskać ciasto o konsystencji ciasta naleśnikowego
  • słodkie jabłko – obrane i starte na tarce

Wszystkie składniki mieszamy dokładnie łyżką a następnie na rozgrzaną i natłuszczoną patelnię nakładamy łyżką porcje ciasta i delikatnie spłaszczamy je. Smażymy z każdej strony do zrumienienia. 

 

I jestem przekonana, że dzieci po powrocie z przedszkola od razu zapytają „Mamo, czy są jeszcze racuszki, bo były przepyszne!”

A do tego dzieciaczki dostały domowej produkcji sok typu Kubuś.

Czytaj dalej...

dzień chłopaka

Kochani, jako że mam w domu trzech przedstawicieli płci męskiej to obowiązkowo jutro świętujemy 😉 Przedbiegi były dziś, bo testowałam przepis, który zaraz zamieszczę. Wypiek poranny tak zachwycał nasze nozdrza, a smak trafił w nasze gusta, że po paru godzinach korzystając z wolnej chwilki „ukręciłam” drugi. Nie byłabym sobą, gdybym nie zredukowała podanej w oryginalnym przepisie ilości słodzidła – dla nas było idealnie.

Zdjęcie naszego wstawię przy kolejnym wypieku, bo dotychczas wszystko co było błyskawicznie się zmyło.
Polecam jak zawsze niezawodny blog:

https://www.kwestiasmaku.com/zielony_srodek/marchewka/ciasto_marchewkowe_bezglutenowe/przepis.html

 

 

Czytaj dalej...

torcik naleśnikowy

W tortach naleśnikowych nie chodzi o proporcje, czy dokładny skład. Jest to sprawdzony sposób na dobry początek dnia. Ten dzisiejszy torcik jest efektem kompromisu – „Co dziś na śniadanie?”. Odpowiedzi były dwie i stały się one zarzewiem kłótni między braćmi. Poproszeni o znalezienie kompromisowego rozwiązania zaproponowali tenże torcik.

Proporcje na oko – celem było uzyskanie konsystencji ciasta naleśnikowego:

  • mąka owsiana
  • mąka kukurydziana
  • mleko kokosowe (ewentualnie z wodą lub generalnie sama woda)
  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • odrobina sody (opcjonalnie)
  • tłuszcz do smażenia naleśników
  • gruszki podduszone na maśle klarowanym

Wszystkie składniki mieszamy do uzyskania konsystencji ciasta naleśnikowego i smażymy. Na usmażony naleśnik  nakładamy warstwę gruszek, a na nią kolejny naleśnik. I tak nasz naleśnikowy torcik będzie się piął w górę.

Jeśli tylko mamy pod ręką płatki migdałowe, orzechy, sezam itp to warto wzbogacić ten torcik. To świetna baza do tworzenia własnych kompozycji. Zamiast gruszek można smarować powidłami, dżemami, kremem czekoladowym, przekładać innymi owocami itd. Pomysłów bez końca. Twórzcie własne kompozycje smakowe i wizualne!

Czytaj dalej...

kasza jaglana z gruszką

Nie do wiary, że ciepłe letnie wieczory są już za nami – chcąc jednak wciąż sycić się latem sięgamy tak często jak to możliwe po słodkie, soczyste arbuzy.

  • kasza jaglana
  • mleko kokosowe
  • miód
  • gruszki
  • arbuz

Kaszę należy po dokładnym przepłukaniu ugotować według instrukcji. Gotując kaszę daję nieco mniej wody i pod koniec gotowania uzupełniam mlekiem kokosowym.

Ugotowana kaszę mieszam z odrobina miodu (wedle uznania) oraz pokrojonymi w kosteczkę gruszkami.

Do miseczki nakładam arbuz pokrojony w dużą kostkę i na nim umieszczam kaszę.

Całość warto pospać dodatkowo np. ziarenkami, których u nas dziś akurat zabrakło.

Czytaj dalej...

cukinia na drugie śniadanie

Zapiekanki z cukinią

przedstawiam wersje podstawową. Danie proste, szybkie i dające ogromną przestrzeń do kulinarnych wariacji. Smażąc na patelni uzyskamy efekt szybkości, natomiast jeśli ktoś ma czas i ochotę na grzanie piekarnika, to polecam równie dobrze zapiekanie tego w piekarniku.

  • cukinia pokrojona w plastry
  • sól i vegeta do przyprawienia cukinii
  • wędlina pokrojona w kosteczkę
  • cebulka pokrojona w kosteczkę
  • pomidor bez skórki
  • mozarella lub inny ser do zapiekania
  • tłuszcz do smażenia

Cukinię przyprawiamy i układamy na rozgrzanej, natłuszczonej patelni. Gdy zrumienimy plastry z jednej strony, obracamy je na drugą i sprawnie nakładamy (na zrumienioną stronę) wędlinę, cebulkę, pomidor i na koniec ser. Całość przykrywamy pokrywką i czekamy aż ser się roztopi a cukinia zarumieni się od spodu.

Pomysł na to danie podsunęła mi pani sprzedawczyni z osiedlowego ryneczku – dziękuję 🙂

Czytaj dalej...